Szaliczek, nie zaś szal... Nie podoba mi się, ale nie mnie wygłaszać sądy. Jest dokładnie taki, na jaki opiewało zamówienie. Cóż...
Szare z kid mohairu leży. To znaczy tak: najpierw podciągnęłam robotę, po czym odkryłam, że szal jest za szeroki. zatem sprułam drania i okazało się, że kid mohair, poza tym, że jest piękny, miękki i ogólnie cudowny, to jeszcze świetnie się pruje. Niemniej jak 10 dni temu zabralam szal do pracy, tak dopiero dzisiaj wyjęlam go z woreczka, celem nadrobienia. Dlatego też wygląda jak wygląda...


Pozostanę przy tym, by przekazać je wszystkim Wam, zaglądającym tutaj :)